Irena Siwek

Pani Irena Siwek

Pani Irena Siwek mieszka w Domu Zasłużonego Kombatanta od początku, czyli od maja 1980 roku. Przez wiele lat mieszkała z mężem Józefem, więźniem niemieckich obozów koncentracyjnych w Auschwitz  i Mauthausen-Gusen, gdzie był poddawany barbarzyńskim eksperymentom medycznym, był tzw. „królikiem  doświadczalnym”. Był zasłużonym kombatantem, dobrym i szlachetnym człowiekiem.  Dramatyczne wspomnienia z pobytu w niemieckich obozach opowiedział w marcu 2003 roku redaktorowi Michałowi Zarzyckiemu, który archiwizował wspomnienia więźniów w ramach Mauthausen Survivors Documentation Project.  Efektem tych rozmów i wielogodzinnych spotkań  z redaktorem Zarzyckim są 3 płyty CD, które Pani Irena przechowuje jak relikwie. Może w chwilach tęsknoty włączyć odtwarzacz i słyszeć głos męża, a kiedy zamknie oczy, to wydaje się Jej, że jest tuż obok. Z całą pewnością jest w pobliżu i czuwa nad Nią, tak jak Ona przy nim kiedy był ciężko chory. Pan Bóg nie oszczędził Mu cierpień.  Choroba unieruchomiła Pana Józefa, przykuła do łóżka na długie miesiące. Miał szczęście – w chorobie i cierpieniu towarzyszyła Mu Pani Irena otaczając Go czułą i troskliwą opieką. Przebywał  w swoim mieszkaniu wśród znajomych mebli i przedmiotów,  mógł przytulić się do ukochanego kota Maćka. Pan Józef był opiekunem  licznych bezdomnych kotów, które czekały na niego o określonych porach dnia, na ścieżkach wokół domu. Nosił im pyszne kąski, świeże mięso, surowe wątróbki, miski z wodą i mlekiem.

Pani Irena jest wielką miłośniczką muzyki klasycznej. Ma dużą kolekcję płyt, kaset video, płyt CD, na których są utrwalone koncerty wielkich artystów operowych, operetkowych, które może odtwarzać na odpowiednim sprzęcie.  Jej ulubionymi śpiewakami są tenorzy Andrea Bocelli, Luciano Pavarotti,  Hose Carreras, Marek Torzewski i wielu innych znanych artystów.

W swoim archiwum ma też liczne kasety wideo z podróży, które odbyła do Australii i Stanów Zjednoczonych.  Poznała australijską przyrodę, zwiedziła Sydney, Melbourne i inne miasta. W Stanach Zjednoczonych miała okazję  podróżować z synem po tym rozległym i bardzo różnorodnym pod względem klimatycznym i przyrodniczym obszarze. Podziwiała parki narodowe, wodospady, miasta. Kolekcję wzbogaca syn Pani Ireny, wielki miłośnik przyrody i podróży. Objechał już prawie cały świat, różnymi środkami lokomocji, a z każdej wyprawy przysyłał Pani Irenie zdjęcia i kasety video.  W długie zimowe wieczory może wirtualnie podróżować i wspominać.

Pani Irena piecze wspaniałe szarlotki i inne smakołyki. Ciasta z jabłkami są wypiekane tradycyjnie, z pianką i kruszonką na wierzchu. Smakują jak w naszych domach, kiedy piekły nam babcie i mamy. Kuchnia Pani Ireny jest przytulna, wypełniona bibelotami, które lubi. Na ścianie cała plejada zdjęć kotów, na półce kolekcja figurek krów. W swojej małej kuchni krząta się z uśmiechem na twarzy, przygotowując ciasto dla swoich bliskich, którzy w niedzielę jak zwykle przyjdą na obiad.

Pani Irena pięknie szyje. W pokoju stoi na czołowym miejscu stara maszyna, na której szyła mama Pani Ireny. Ten przedmiot jest jak „rzecz święta”.  Przekaże go swoim wnukom lub prawnukom z prośbą aby tę maszynę przechowali i aby przypominała o przodkach. Dla Pani Ireny jest piękną pamiątką ale też była bardzo użyteczna w trudnych czasach kiedy ubranka dla dzieci, młodzieży i dorosłych szyło się bo nie były dostępne w sprzedaży, lub były tak drogie, że nie było stać na ich zakup.

Pani Irena opiekuje się ptakami żyjącymi w naszym ogrodzie. Odwiedzają Ją sikorki, dzięcioły i inny ptasi drobiazg, a szczególnie liczy na Jej troskę zadomowiony tutaj bażant. Jest też wielką miłośniczką i obrończynią ogrodu.

Za wieloletnią pracę społeczną została w 2010 roku uchonorowana  odznaką „Honoris Gratia”, cywilnym odznaczeniem przyznawanym przez prezydenta Krakowa osobom szczególnie zasłużonym dla Miasta. Odznakę wręczał Jej prezydent Krakowa, profesor Jacek Majchrowski w Urzędzie Miasta Krakowa. Kontynuuje również pamięć o męczeństwie w hitlerowskich obozach koncentracyjnych uczestnicząc w corocznych uroczystościach z okazji wyzwolenia obozów w Oświęcimu i w Krakowie.

Pani Irena wspomina dawne czasy z rozrzewnieniem, jest otoczona pamiątkami rodzinnymi, zdjęciami synów, wnuków i prawnuków, którzy Ją odwiedzają, pamiętają o wszystkich rocznicach, uroczystościach i bardzo Ją kochają.

Rozmowa z Panią Ireną uświadomiła mi jak ważną sprawą jest spisywanie wspomnień o  ważnych i mniej ważnych zdarzeniach, słuchanie opowieści bliskich, prowadzenie z nimi długich rozmów, utrwalanie na fotografiach ich twarzy. Nie odkładać na później, bo potem już będzie za późno. Nie będzie tych, którzy mogli opowiedzieć swoje ciekawe i często dramatyczne wojenne przeżycia  aby można je było przekazać dalszym pokoleniom – dzieciom, wnukom, prawnukom.  Rodzina Pani  Ireny ma to szczęście, że w domowym archiwum zgromadzonych jest wiele pamiątek i te trzy płyty z dramatycznymi losami Pana Józefa.

Kraków 7 lutego 2014 r.

Elżbieta Kuta

 

Potem będzie za późno

Stosy nie przeczytanych książek

układane na półkach

do przeczytania za kilka lat

 

Spektakle teatralne nie oglądane

podkreślane w informatorach kulturalnych

przesuwane z roku na rok

 

Koncerty nie wysłuchane

kolejne filmy zapomniane

podróże tylko planowane

na potem

za kilka lat

 

Potem będą problemy z kojarzeniem

ze zrozumieniem najprostszych fraz

potem zgubimy drogi po których szliśmy

potem będziemy nieświadomi pragnień

potem będziemy niesprawni i bezradni

potem będzie na wszystko za późno

 

Elżbieta Kuta (wiersz niepublikowany)